wtorek, 28 maja 2013

Piękny umysł

Wielkie umysły powinny prowadzić dzienniki.

Przecież takie bogactwo spod zwojów spływające zmarnować się nie może. Taki szyk przestawny w zdaniu, na przykład, piękna rzecz. Od razu poetyckie wszystko się wydaje, niecodzienne, choć to w gruncie rzeczy ograny motyw. U Kuczoka podpatrzyłam, oj lubię Kuczoka, lubię, ale spaczył mi składnię trochę i teraz, gdy piszę, to na siłę ta przestawność się wciska między wyrazy.

Bilans dzisiejszy:
- wypierdzieliłam się na rowerze, znów. Przynajmniej ktoś podszedł, zainteresował się (nowość!). Ale też podszedł tylko dlatego, że to z winy jego upośledzonych motorycznie koleżanek się przewróciłam. W sumie to nie powinnam nazywać nikogo motorycznie upośledzonym, bo nie potrafię narysować sobie na powiece równej kreski nawet eye-linerem w formie PISAKA. FLAMASTRA. Kupiłam dzisiaj, wspaniała promocja: -40% i sprzedałam od razu, bo chciałam jaskółczy łuk na oku, a wyszedł elektrokardiogram. Blip, blip, chlip, chlip. 
#żal z soni

- no i w tym momencie zorientowałam się, że wcale ten mój umysł wielki nie jest, ani piękny, bo skończyły mi się pomysły na to, co jeszcze można by napisać. Zdarzyło się jeszcze rzeczy parę, ale nie wydają się na tyle istotne, żeby je zapamiętywać. Na razie mamy więc „kronikę wypadków/upadków”. Kiedy przyjdzie czas na kronikę wzlotów?

Tu naprawdę będzie wszystko.

O tym, że przewróciłam się na rowerze, o tym, jakiego batona dziś jadłam, o tym, jaką przeczytałam książkę i jakiej muzyczki akurat słuchałam. I nie wiem, kogo mogłoby to obchodzić, ale zakładając, że ludzie są ciekawi tego, co u innych, może ktoś na to spojrzy łaskawym albo, od biedy, ciekawskim okiem.

pozdrawiam serdecznie, padał dzisiaj deszcz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz