wtorek, 2 lipca 2013

Ratunku! Zła książka!



Rzadko zdarza mi się czytać złe książki. Z prostego powodu: korzystam z bibliotek. Wypożyczę, przeczytam parę stron, nie podoba się? Odkładam na półkę. Schody zaczynają się, kiedy już jakąś książkę kupię. Śmieszna sprawa: parę banknotów z Mieszkiem I i nagle człowiek zaczyna się czuć zobowiązany do tego, żeby przebrnąć przez gniota, co to go lekkomyślnie nabył. 


Uchyliłam rąbka tajemnicy, poniżej Gniot w całej okazałości (gościnnie Łoś Superktoś, dla podtrzymania wakacyjnego klimatu):



Dlaczego Witajcie w raju Gniotem jest?
Ano dlatego, że ani to reportaże, ani proza. Ani ciekawe, ani odkrywcze. Jennie Dielemans podobno potrzeba było aż trzech lat, żeby nazbierać materiału na tę książczynę. No cóż, Jennie, kiepska z Ciebie w takim razie "dziennikarka, reporterka, felietonistka, wydawczyni i pisarka" (z noty biograficznej), bo żeby tak pobieżnie potraktować temat, dobremu reportażyście wystarczyłby niespełna miesiąc. 

Czytając "Witajcie w raju", cały czas odnosiłam wrażenie, że autorka chce wszystkim dookoła udowodnić, że jest dociekliwą osóbką i dobrą dziennikarką. Niestety, ślizga się po ludzkich historiach niczym naspidowany ślimak, nie rozwijając żadnego wątku na tyle, by pozostawić u czytelnika uczucie nasycenia opowieścią. 

W bonusie otrzymujemy koszmarek, jakim jest język. W reportażach Dielemans każda z postaci mówi takim samym językiem. Może to wina przekładu, a może tego, że nasza autorka umiłowała sobie krótkie, urywane zdania, które wpycha wszędzie, gdzie się da. Tak, wiem, wiem, charakterystyczne reportażowo toto. Ale dlaczego zauważam, że każdy początkujący mniej lub bardziej reportażysta, który nie za bardzo umie pisać, wszędzie wściubia te pourywane zdanka, licząc na to, że ubarwi tym swoje wypociny? 

Zła, zła książka.
Nie polecam.
Mogę się wymienić na coś bardziej interesującego, jeśli ktoś ciekawy tego dzieła.

7 komentarzy:

  1. Wchodzę tutaj co jakiś czas i co jakiś czas zastanawiam się również jak bardzo musisz być zjebana pisząc takie rzeczy.Myślę, że nikomu nie chce się czytać takiego badziewia o czym świadczy brak zainteresowania Twoimi postami. Posłuchaj rad starszej koleżanki i przestań zaśmiecać internet bo to ani nikomu nie potrzebne ani śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo się przejęłam, zawieszam bloga, idę się pociąć i popłakać w kącie, chlip chlip.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam taką cichą nadzieję, że jak już się potniesz to nie będziesz miała możliwości popłakać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak bardzo przegranym, żałosnym śmieciem trzeba być, żeby życzyć drugiej osobie śmierci? hmm... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja zaglądam tu i czytam. kurcze, czemu to co jest popularne musi być lepsze? no pytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Koleżanka wyżej chyba też ma ze sobą problem, biorąc do siebie opinie o jakiejś gównianej książce.Skoro jest taka gówniana to po co o niej pisać ? Nawet skoro jest dobra to po co o niej pisać ? Od tego są strony typu filmweb :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale na Filweb'ie również zamieszczane są opinie subiektywne, dlaczego by nie zebrać kilku opinii zanim sięgniesz po książkę czy film? Popieram autorkę bloga, jeśli dla kogoś bardziej zajmująca jest lektura Pudelka to droga wolna :)
    margh

    OdpowiedzUsuń